Surogaci (Surrogates, USA, SF)
Ciekawe kino SF rozwijające trochę koncepcję sztucznych ludzi z A.I. Sztuczna Inteligencja Spielberga oraz, nie śmiejcie się, z końcowych scen pokazujących społeczeństwo „informatyczne” w filmie Wall-e. Do tego całkiem udane kino akcji w klimatach SF. Bruce Willis, choć już nie najmłodszy, sprawdza się dobrze w swojej roli. A nawet ma szansę, dzięki swojemu surogacie, wyglądać całkiem młodo. Ciekawe.
Cały pomysł mógł być może i ciekawiej zrealizowany, rozbudowany, sylwetki odrobinę bardziej zarysowane. Ale to miał być hit kasowy a nie europejskie kino intelektualne. Mimo wszystko całość jest dobrze zbalansowana. Nie mamy kiczu. Efekty specjalne stanowią tylko tło dla wydarzeń. Akcja jest. Widz się nie nudzi. I nawet chwilę się może zastanowić nad swoim życiem. Może pora częściej wstawać od WoWa…
Ja dam 8/10.

Wyścig śmierci / Death Race (2008)
Naiwna bajka (lekkie SF i ostre kino akcji) dla dużych chłopców co lubią szybkie samochody i twardzieli za kierownicami. Mamy bliską przyszłość (USA, 2012). Recesja. Gospodarka kuleje. Więzienia są zapełniane różnymi szumowinami. A w jednym z więzień, na wyspie niemal jak Alcatraz, organizuje się śmiertelne pojedynki między kierowcami. Trochę jakby na wzór gier komputerowych, a trochę jakby kopiując … był taki film, co grali w krwawą odmianę piłki czy futbolu , a wszystkie chwyty były dozwolone z dekapitacją członka drużyny przeciwnej łącznie.
Film jest przyjemny wizualnie – brud i bagno na ekranie jak na prawdziwym, rozpadającym się świecie. Statham jakby stworzony do swojej roli. Gra twardego czułego twardziela. Nieskazitelnego aniołka, morderce i więźnia. Jest prawie jak Vin Diesel w Riddicku i innych kreowanych przez niego rolach. Prawie, bo Vin Diesel zawsze wprowadza elementy rozbrajającego, rubasznego humoru. Niestety Jason nie ma tego „gadanego”, więc wypada marnie grając sztywno i zbytnio angażując się w swoją poważną rolę. A to trochę komicznie wygląda, jak dorosły facet, twardziel i macho grając w naiwnym filmie o twardzielach całą dusza oddaje brak emocji, humoru i popada w patetyczną role dobrego męża, człowieka, ojca. No nic taką rolę mu wyznaczył Paul Anderson i Statham się jej kurczowo trzymał.

Batman - Mroczny rycerz (2008)
O najnowszym Batmanie z podtytułem Mroczny Rycerz (Dark Knight) nie napisze Wam wiele. Film jest dobry, ale nie powalający. Film jest dobry i na szczęście nie jest przeciętny czy beznadziejny. Więc oglądając go w kinie na pewno się nie straci pieniędzy. Będą dobrze wydane…
Mroczny Rycerz trwa blisko albo ponad dwie i pół godziny. Przez ten cały czas nie zerkałem na zegarek (pomijając tak gdzieś przy końcówce, gdy zmarzłem od włączonej na przesadne chłodzenie klimatyzacji). I wtedy też wielce się zaskoczyłem, że już dwie godziny za mną. Nie zauważyłem tego upływu czasu a film… ciągle nie było napisów końcowych. Więc pierwszy plus, to to, że film się nie dłuży.

Królowie ulicy / Street kings (2008)
Złe anioły mieszkają w Los Angeles
Królowie ulicy to sensacyjny thriller bez dobrych charakterów. Keanu Reeves jako bezwzględny policjant jednostki specjalnej wykonuje zadania przewyższające brutalnością i zdecydowaniem Brudnego Harrego. Nie jest sam – proceder oczyszczani miasta z szumowin po za i ponad prawem jest grą zespołową. Rozpracować, uderzyć i wyeliminować. Zadziałać ostro i skutecznie, pominąć niedomagający system prawny, który chroni pedofilii, bandytów, handlarzy narkotyków, kidnaperów, rabusiów.
Jednak mimo dobrych założeń działania takie budzą mnóstwo wątpliwości moralnych. Zagubiony zostaje szczytny cel. I w ten sposób jedni źli zabijają innych- jeszcze gorszych. Ale nie można pozostać bezstronnym. Kto zmienia front – ginie. Bez sentymentu. To sprawnie działający mechanizm. Rodzi to pytania, wątpliwości, rozterki. Czy ci lepsi są na prawdę lepsi od tych złych? Czy będąc po stronie dobra na prawdę jest się dobrym? Aniołowie śmierci czy demony piekieł?

Alpha dog
Alpha dog to film z dość dobrą obsadą a jednocześnie tragicznie kiepski. Nic go nie ratuje przed moją krytyczną oceną, z która pewnie część z Was sie nie zgodzi.
Samą obsada filmu się nie uratuje (inna sprawa, że często się taki film dobrze sprzeda, bo gawiedzi będzie się wydawało, że jak tam Willis gra to och ach…). A w Alpha dog właściwie nie ma nic po za obsada. Jest fabuła - oparta na faktach historia o tym, jak w szemranym towarzystwie dilerów i jednocześnie ćpunów dochodzi do mniejszych lub większych spięć. Ktoś komuś pożyczył kasę, ktoś komuś nie oddał, ktoś komuś coś jest dłużny, a ktoś komuś nie daje drugiej szansy. W potoku wulgaryzmów i imprez poznajemy bohaterskich dilerów i ich problemy. Nuda panie, jak stąd do księżyca. Żeby nie usnąć pojawia się w fabule kupa, śmierdząca i na środku kosztownego dywanu. Sprawa się zaognia. Jedni źli zaczynają źlić się na innych złych w efekcie czego ktoś zginie. No i potem film znów usypia, bo ci źli są przedstawieni jako nie tacy do końca źli, ale w sumie jednak źli i bach-bach, czy raczej ratatututututututtytyttypifpaf. Koniec filmu to jeszcze kto ile dostał latek i kogo kiedy złapano.
Dla kinomana - ten film to ani dokument, ani fabularnie ciekawy film. Ot takie niebałdzowiadomoco. Nudny, nietrzymający w napięciu, nie powodujący smutku ani żadnych innych emocji twór filmopodobny.
