Monologi Waginy (Vagina Monologues, 2002)

14/02/2009 By: Truposz Kategoria: 02/10, DVD, Dokumentalny, Komedia

Monologi Waginy (Vagina Monologues, 2002)Od dystrybutora:

Uznana pisarka i aktorka sceniczna Eve Ensler przeniosła na ekran swój nagradzany na całym świecie show, odkrywając przed widzami najbardziej intymne fakty i zaskakujące wyznania, które wielu kobietom wydadzą się oczywiste, innym zaś skojarzą się z wiecznym tabu, a mężczyzn pozostawią w cichym podziwie dla skrzętnie skrywanych do tej pory damskich tajemnic. Wraz z Ensler, w dowcipny, ale i mądry sposób odkrywamy “drugie dno” szeregu niekonwencjonalnych tematów. A przesłanie przedstawienia, przybliża “kobiecość” każdemu bez względu na płeć.

Kobieta bez tajemnic (O DVD z FilmWeb)

W 1996 roku amerykańska artystka i feministka Eve Ensler po raz pierwszy zaprezentowała publiczności “Monologi waginy”. Chwytliwy, szokujący niektórych tytuł sprawił, że działalność Ensler stała się kulturalnym wydarzeniem roku, a nawet lat następnych. Sześć lat później stacja HBO nakręciła dokument poświęcony “Monologom”, który teraz, w wersji na DVD, trafia do polskich widzów.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Niepokój (Disturbia, 2007)

06/02/2009 By: Truposz Kategoria: 06/10, DVD, Komedia, Thriller

Niepokój (Disturbia, 2007)Przedmieścia. Domki z ogrodami. Garaże z podjazdami. Nowi sąsiedzi. Baseny. Sielanka. Dodajmy do tego rodzinne tragedie. Konflikty w szkole. Areszt domowy. Seksowne sąsiadki. I nudę która przekształca się w poszukliwanie seryjnego mordercy wśród sąsiadów. To wspaniała sceneria dla (młodzieżowego jednak) kina w klimacie komedii która przeradza się w (mroczny?) thriller. I jeśli chodzi o tego typu produkcję, jest to zabieg udany. Bo film ogląda sią zaskakująco przyjemnie, nei nudzi się. Jest tak dlatego, że całość nie pretenduje do mega-poważnej historii. Więcej w niej humoru i puszczania do widza oka. Dowcip rozłądowuje sytuację a dobre (mimo wszystko) zakończenie rozwiewa klimat grozy “na poważnie”. A zamiana nastroju z komedii w thriller sprawia także, że gdy zaczyna nas nudzić lekkość i trywialność obtrazu, na którym mało się dzieje, dostajemy dla odmiany thriller, gdzie dzieje się (ciut) więcej. Miła odmiana…

Ocena: 6/10

Zobacz nowa wersje

Wall-e (2008)

Wall-eNiesamowita produkcja Disneya i Studia Pixar. Animowana trójwymiarowa baśń, gdzie pierwsze skrzypce grają emocje, ostrzeżenia i przesłania. Dopracowana fabuła, jakiej nie powstydziłby się żaden dobry film dla dorosłych. Choć właściwie ciężko powiedzieć, czy ten film jest aby tylko kierowany dla dzieci. Uważam, że bardzo dobrze wyważono tutaj rozrywkę i emocje przeznaczone dla młodego widza z warstwą dla tych trochę starszych widzów.

Film dla dzieci czy przestroga przed końcem świata?

Wall-e rozpoczyna się niesamowicie plastyczną wizją świata post apokaliptycznego. Zniszczone miasta, zniszczone budynki, sterty śmieci i brak życia. W tym świecie nawet roboty giną. W ciszy i w samotności kontynuuje działanie wedle programu mały robot sprzątający Wall-e. Niczym samotny Will Smith w opuszczonym Nowym Jorku w I Am Legend, mając za towarzysza karalucha (Will miał psa), mieszkając w kryjówce, chroniącej przed silnymi burzami (Will chronił się przed inną nawałnicą – nawałnicą zombiaków) Wall-e kontynuuje swój żywot, kolekcjonując pozostałości po ludzkiej cywilizacji. Żarówki. Zapalniczki. Plastikowe sztućce. A wieczorem ogląda stare musicale (Will oglądał wiadomości i inne takie). A w okół brud rozpadającego się zaśmieconego świata i gdzieniegdzie jeszcze działające reklamy, obiecujące świetlaną przyszłość w świecie na orbicie (u Willa były to reklamy – a raczej obietnica wiecznego zdrowia dzięki super nowoczesnej szczepionce…). W tym apatycznym, odpychającym świecie rodzi się w Wall-e tęsknota za… właśnie, za kim mógłby tęsknić robot? Może za drugim robotem? To roboty tęsknią?

Szał uczuć przy akompaniamencie wybuchów.

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Hancock (2008)

12/07/2008 By: Truposz Kategoria: 08/10, Akcja, Dramat, Efekty specjalne, Film, Kino, Komedia

HancockNadeszła era nowego superbohatera

Jestem pod dużym wrażeniem – wakacyjna i lekka komedyjka o pijanym superbohaterze przerosła moje oczekiwania. A oczekiwania miałem niewysokich lotów. Ot wakacje, upał, trailer Hancocka obiecywał lekką rozrywkę a jednocześnie rozrywkę po amerykańsku lecz bez pierdzenia czy innych fekalnych dowcipów. Zarośnięty Will Smith z butelką trunku nie byle jakiego jako superbohater przemawiał do mnie z zapowiedzi dużo bardziej niż samotny ostatni człowiek z I Am Legend. Więc nastawiłem się na totalny relaks, przeciętna dawkę humoru. W końcu to nie Shrek czy coś w ten deseń jak Panda Kung Fu (choć o Pandzie słyszałem, że ponad przeciętność się nie wybija, a wręcz ostro przynudza…).

Po dwudziestu minutach filmu byłem już święcie przekonany, że dostane to i tylko to, co było w kinowej zapowiedzi. A więc latającego menela, zarośniętego i wulgarnego murzyna, który potrafi latać jak Superman, ale ubiera się w łachmany i nie należy do białych kołnierzyków (czytaj: inteligentnych pracowników biurowych, którzy mają spokojne, czyste, ułożone życie) po pracy. A z racji nadprzyrodzonych mocy został przypadkowym superbohaterem.

I wtedy, właśnie wtedy zaczęło się dziać!

(więcej…)

Zobacz nowa wersje

Lejdis

15/06/2008 By: NW Kategoria: 01/10, Kino polskie, Komedia

lejdis_1.jpgZ perspektywy mojego poddasza jest chyba za daleko, bo za cholere nie mogłem znaleźć komedii. To miał być hit ? Matko jedyna przecież przez cały film podobał mi się jeden tekst przy którym się uśmiechnąłem i jeden gag (moja żona uśmiechnęła się ino raz - i to oczywiście w innym momencie). Przepraszam ale myślałem, że na komedii będę się śmiał. Tu nawet nie było sitcomowego głupiego dowcipu. Tu go nie było. Fabuła ? Gdzie ? Ktoś chyba oglądał seriale typu Ally McBeal albo Seks w Wielkim Mieście i uznał, że jak tak samo zrobi film to już wystarczy. A pod koniec filmu to zrobił się w ogóle jakiś para egzystencjonalny dramat. Kolega mówi, że po prostu ja nie byłem targetem tego filmu. Nie jestem w stanie sobie go wyobrazić.  Jaki target ? Żeby zdefiniować target trzeba wiedzieć o czym ma być film. Autorzy chyba do dzisiaj szukaja zagubionych stron z parzystymi numerami scenariusza. Jedna może refleksja - ja nie wiem skąd taki przekrój społeczny kobiet, skąd ich zachowania (ciągłe kur…owanie było bezsensu po prostu). Wychodziło by na to, że każda polka myśli tylko o seksie, używa mężczyzn do spełnienia zachcianek lub odreagowania, jest cyniczna, pyszczy na każdym kroku, przeklina jak grypsera, a jak już nie daj boże się zakocha to z tego są same problemy. No cóż, współczuje autorom i tym polakom, którzy tylko taki obraz polek znają. Mój jest całkiem inny i przyjemny. No ale na szczęście nie mieszkam w Warszawie i nie popiętroliło mi się w głowie. 

Zobacz nowa wersje