Między światami (Rabbit Hole, USA 2010)
Początek Między światami daje nam złudzenie, że do czynienia będziemy mieli z płaczliwym dramatem. Jeśli jednak wytrwacie chwil parę obraz przemieni się w klimatyczny i kameralny dramat. Temat podjęty w filmie - życie po śmierci dziecka - nie jest niczym nowym. Jednak ciągle w kinie amerykańskim, pełnym happy endów, jest to temat trudny. Trzeba się jednak dobrze postarać, żeby film nie był kiczem i poruszając trudne tematy ani nie nudził ani nie rozśmieszał swoją naiwnością czy głupotą.
Miedzy światami sprostał postawionym wymaganiom. Jest wciągający i momentami zaskakujący. Doskonałe są dialogi, upodabniające ten obraz bardziej do teatru telewizji - kipiące emocjami. Pozorne wyciszenie niemal zawsze wycisza się w erupcje złości, emocji, goryczy, żalu. Ciekawe są postacie rodziców, doskonale zarysowane i dobrze zagrane. Osób zmagających się, każde na swój sposób, ze smutkiem, goryczą i próbą dalszego życia po stracie dziecka.
I jeszcze gdyby zakończenie było inne - dałbym więcej niż 7/10
Grobowiec świetlików (Hotaru no haka, 1988)
Grobowiec świetlików (Hotaru no haka) to anime - japońska animacja. Ale nie spodziewajcie się tutaj robo-mechów i futurystycznych walk. Bo przecież w większości z tym się Wam kojarzą wielkookie animacje.
Grobowiec świetlików to dramat anime. Wydawałoby się to zaskakujące, ale nie wtedy, gdy za produkcją stoi Studio Ghibili. I nie chodzi o to, że robią oni dramaty anime a raczej o fakt, że jest to studio produkujące nieszablonowe produkcje. Filmy Studia Ghibli zawsze zwracały na siebie uwagę nie tylko wielbicieli anime. Przypomnijmy takie tytuły jak Mój sąsiad Totoro, Księżniczka Mononoke, W krainie duchów (Sprited Away) czy wiele innych, które znajdziecie pod linkiem prowadzącym do wikipedii.
Grobowiec świetlików to jedna z pierwszych anime tego studia. Jest to smutna i dająca do myślenia opowieść o dwójce rodzeństwa w czasach wojennej zawieruchy. Zdani wyłącznie na siebie starają się przetrwać z pomocą innych ludzi jak i samodzielnie. Z jednej strony beztroskie podejście - są za młodzi by tak na prawdę rozumieć do końca wydarzenia.
Gra o Tron - A Game of Thrones (S01E02)
O drugim odcinku nie ma się co zbytnio rozpisywać.
Potwierdza się wszystko co napisałem już poprzednio. Serial sam w sobie jest przedstawioną na przyzwoitym poziomie opowieścią ognia i miecza (i lodu). Akcja pędzi do przodu, skrótami, które pozwalają zmieścić w sezonie pierwszym całe bogactwo świata stworzonego przez Martina w pierwszym tomie powieści. Uproszczenia są konieczne.
Widzowi, którzy znali wcześniej powieść mogą delektować się (nie wiem, czy to trafne słowo tutaj)artystyczną wizją twórców i wizualizacją królestwa jak i głównych bohaterów. Ja osobiście dystansuje się od powieści oglądając “widowisko”. Tak jest lepiej - potraktować serial jako niezależny byt. Wtedy ogląda się dużo lepiej…