Generation Kill / Czas wojny (USA, mini serial)
Pewna historia amerykańskich żołnierzy podczas inwazji na Irak.
Generation Kill to miniserial produkcji amerykańskiej. Wydawałoby się, że temat wojny w Iraku jest już w kinie wyeksploatowany. Dlaczegoż więc warto zwrócić uwagę na Generation Kill? Bo jedno jest pewne – warto!
Gdy zacząłem oglądać pierwszy odcinek, miałem mieszane uczucia, przesunięte raczej w kierunku „o nie, ja tego nie będę oglądał, nudzi mnie”. Ale im dłużej oglądałam tym lepiej poznawałem żołnierzy, ich problemy i ich życie. Jednocześnie zaczęła mnie wciągać historia i zachwycać sposób pokazania współczesnej wojny od zaplecza. Tematem filmu bowiem nie jest ciągły atak i pokazywanie wojny jako ciągłych starć naszych bohaterów którzy bohatersko z uśmiechem pacyfikują kolejne stanowiska wroga. Wojna w tym filmie jest pusta – w przenośni i dosłownie. Utarczki z wrogami zdarzają się sporadycznie – to pierwsza pustka na tym pustkowiu. Bezsens wojny – to kolejna pustynia. A do tego wszędzie wkoło jest pustynie, więc jedyne co można robić to czekać, rozmawiać, reperować pojazdy, i słuchać przychodzących rozkazów. No i w czasie przejazdu konwoju podziwiać niczym na tropikalnym safari… to co wojna zostawia po sobie – śmierć, kalectwo, zniszczenie, biedę.
I teraz kilka uwag.
Uwaga pierwsza: język w filmie jest nad wyraz wulgarny, aż uszy więdną, do tego dochodzi duże wysycenie wszelakimi sprośnościami dużo poniżej nawet aluzji seksualnych. W tym guanie dodatkowo mamy pokazanie bez ogródek bestialstwo wojennej zawieruchy, śmierć niewinnych, poprzez pomyłki jak i celowe działanie .
Druga uwaga: w tym filmie głównie gadają i jeżdżą po Iraku - dużo mniej strzelają, więc nie ma tu akcji jak herosi wpadają, strzelają, są w glorii i znów bohatersko się popisują i tak wkoło. W tym filmie wojna toczy się, ale przeważnie nie tam, gdzie są nasi bohaterowie. Więc nie nastawiajcie się na typowy wojenny film.
I trzecia uwaga: zobaczycie wojnę współczesną, pełną tego, co niezbyt często pokazuje się w filmach - a więc mamy tutaj natłok problemów wewnętrznych między żołnierzami, absurdalnych rozkazów. Uwidacznia się wyraźnie przewaga tych, którzy mają „plecy” w armii i choć są głupi jak but wydają często sprzeczne rozkazy niższym rangą ale doświadczonym żołnierzom. “To nie Irakijczycy nas zabiją tylko nasi dowódcy” pada w pewnym momencie na ekranie… I jest to jeden z wielu smutnych momentów w filmie…
Koniec uwag. Kogo zachęciłam niech sięga po płyty DVD i ogląda. Reszta niech trzyma się z daleka…
9/10
Nikt tego jeszcze nie skomentował.
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz