Kac Vegas (The Hangover, USA 2009)
Inni o filmie:
To miał być niezapomniany wyjazd. Wieczór kawalerski w Las Vegas. I chyba taki był. Tylko nikt nie pamięta co się działo, a przyszły pan młody gdzieś zaginął. Ślub coraz bliżej, więc wypadałoby go odnaleźć…
Wieczory kawalerskie mają to do siebie, że czasem troszkę się na nich przesadza z szaleństwami. Ale nie na darmo amerykanie mają powiedzenie „what happens In Vegas – stays In Vegas”. Z czego wszyscy sobie doskonale zdają sprawę, przynajmniej wszyscy faceci. Więc jakoś nie dziwi nas, że ten akurat pobyt w mieście grzechu okaże się jazdą bez trzymanki. Zarówno dla postaci w filmie, jak i dla widzów w kinie. Wcześniejszy dorobek reżysera tego filmu, Todda Philipsa, sugerował jakiego rodzaju będzie to film. Ale jest to krok naprzód w porównaniu do „Road Trip” czy też „Old School”. Oczywiście, porusza się on w podobnych rejonach męskiej przyjaźni i jej zacieśniania wobec niesprzyjających okoliczności – ale robi to z dużo większym wdziękiem. Nie jest to żaden szczyt wyrafinowania i wysublimowanego poczucia humoru, ale nie można odmówić żartom uroku. Nawet sekwencja z napisów końcowych, najbardziej dosadna w filmie, jest również najśmieszniejsza.