Nieznajomi / The Strangers (2008)

14/09/2008 By: Truposz Kategoria: 08/10, Film, Horror, Kino, Thriller

Nieznajomi / The Strangers (2008)Bez duchów, zjaw, potworów, zjawisk nadprzyrodzonych. Bez tony efektów specjalnych. Bez azjatyckich dziewczynek z czarnymi długimi włosami. Bez zmutowanych potworów rodem ze wzgórz co mają oczy. A jednak jest to wyśmienite, choć minimalistyczne, kino grozy. Horror w dobrym, starym klasycznym stylu. Tak wiec nie spodziewajcie się po Nieznajomych (The Strangers) niczego więcej niż gry własnej wyobraźni. Ale to właśnie ta wyobraźnia osaczy Was i uderzy najmocniej.

To miał być uroczy romantyczny wieczór w domku na uboczu. Miał być – bo wyszło jak zwykle, czyli horror na uboczu. Przerażający tym bardziej,gdyż film oparty jest na faktach. Ile w nim prawdy, a ile fikcji i wymysłów reżysera i producenta – nie wiadomo. Jednakże ten mały film dwójki aktorów (no i kilku postaci pobocznych) mimo kilku drobniejszych minusów jest niesamowicie zapadającym w pamięć obrazem kina grozy.

Największym atutem filmu są niesamowicie kręcone ujęcia. Przy czym przez niesamowicie nie rozumiem tutaj jakichś wariacji, niewyobrażalnych tricków, których uczą na piątym stopniu wtajemniczenia w hollywoodzkich szkółkach zdjęciowców itp. Tutaj niesamowitość ujęć polega na tym, by pokazać nie za wiele, ale tez nie za mało. By po za pierwszym planem zawsze istniało tło, ukryty cień w na drugim planie. Odbicie w nożu. Szept za uchem. Gdy to połączymy z dźwiękiem, doskonale dobranym (ach, jest jedna scena przy muzyce, która może pretendować już teraz do scen kultowych niczym „Honey’ I’m home” z Lśnienia, gdy Nickolson wpada z siekiera… ale mniejsza o to gdzie).

Oprawa audiowizualna tworzy więc specyficzny i niepowtarzalny klimat. Atmosfera gęstnieje wokół widza przez pierwsze pół godziny filmu. Gdy nic właściwie nie dzieje się i obserwujemy rozterki dwójki ludzi, wokół budzącego się między nimi uczucia. Romantycznie, choć duszno, napięcie już trzeszczy, to uspokaja się. I wtedy rozlega się pukanie do drzwi. Kto o czwartej rano może pukać do drzwi? Pewna kobieta zgubiła drogę i pyta o Tamarę. Tamary nie ma. Kobieta odjeżdża. Czas spać.

Od tego momentu akcja nabiera tempa. Przed naszymi bohaterami rysują się rysą na szkle długie godziny do wschodu słońca. Nie oznacza to, że niesamowity klimat pryska. Wręcz przeciwnie – dochodzi tylko większy dynamizm. Pojawia się siekiera. Strzelba. Krew na ścianie. Więcej się dzieje. Emocje są coraz silniejsze, strach nabiera kształtu. Przerażenie narasta. Panika ogarnia. I choć zakończenie może być trochę oderwane od całości, a w trakcie filmu nasi bohaterowie czasem podejmują dość irracjonalne decyzje – to kończymy oglądanie filmu z mocno zaciśniętymi kłykciami. Wszystko dobre, co się wreszcie kończy. A każdy czasem trochę grzeszy…

8/10

Zobacz nowa wersje
Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz