Maria Wachowiak w filmie Pożegnania (1948)

styczeń 1, 2008 By: SK Kategoria: 08/10, Kino polskie, Obyczajowy, Psychologiczny

Maria WachowiakSą takie filmy, na które trafiam przypadkiem. Są tacy aktorzy, którzy zapadają w pamięć. Tym razem całkowicie przypadkiem, kiedyś późno w nocy po włączeniu telewizora trafiłem na stary, czarno-biały polski film pt. “Pożegnania”. I mimo późnej pory, jak przykuty do ekranu, obejrzałem go do samego końca…

Głównym wątkiem przewodnim filmu jest niespełniona miłość Pawła, chłopaka z zamożnej rodziny i Lidki, fordanserki, jak się okazuje z zasadami. W roli Pawła występuje Tadeusz Janczar. Tworzy on postać Pawła, człowieka o skomplikowanej psychice, wewnętrznie rozdartego, zagubionego. Paweł ma problem - nie bardzo sam wie, czego chce. Chce się buntować przeciwko mieszczańskim obyczajom przedwojennej Polski. Lidka zaś to chimeryczna fordancerka. W rolę Lidki wcieliła się Maria Wachowiak, wtedy jeszcze studentka. To jej debiut filmowy, jakże ciepło przyjęty przez krytyków. Paweł i Lidka spotykają się w nocnym klubie i przypadają sobie do gustu. Tak nawiązuje się między nimi platoniczna więź, zwieńczona rozłąką i… ponownym spotkaniem po latach.

“Pożegnania” to film pełny refleksji, z dużą ilością niedomówień i niedopowiedzeń a także z odrobiną ironii czy groteski. Reżyserowi udało się stworzyć w filmie wspaniały, niepowtarzalny klimat i przekazać go widzowi. Film dla mnie jest jedną z tych perełek, które znajduje się przypadkiem w nieoczekiwanych miejscach. Jest to film, który obejrzałem kilka miesięcy temu a ciągle mam przed oczami sceny i obrazy z niego. W pamięć zaś mocno zapadła mi kreacja Lidki. Maria Wachowiak - piękna i intrygująca wtedy młoda kobieta.

maria_wachowiak_w_filmie_pozegnania.jpg

Scena z filmu “Pożegnania”. Marta Wachowiak i Tadeusz Janczar.
Fot. Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/144308

Tytuł: Pożegnania
Reżyseria: Wojciech Jerzy Has
Rok produkcji: 1958
Produkcja: Polska

1 Komentarz »
  1. Genialna robota Hasa. W tym filmie wszystko mu się udało: od muzycznego tematu Lucjana Kaszyckiego (dziś evergreen) po obsadę wszystkich bez wyjątku ról (Stanisław Milski w roli błyskotliwego kamerdynera - dorobkiewicza ; szacowny , jak Bóg przykazał,ojciec grany przez Zdzisława Mrożewskiego ; niezapomniany epizod Hanny Skarżanki). ,,Kolor” czarnobiały , ale jakie wysmakowane światłocienie !
    Ech , łza się w oku kręci , nie ma już dziś (poza Wajdą) takich mistrzów - artystów , zostali wyrobnicy. No , może Zanussi jeszcze umie zbudować w filmie nastrój , dla innych maestria Hasa w posługiwaniu się środkami filmowymi jest nieosiągalna. I żadna technika im nie pomoże , nie ten talent.

    Komentarz od amadeusz191 — sierpień 11, 2008 @ 3:33 przed południem

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz